wtorek, 11 czerwca 2013

Jak z obrazka

W miniony weekend zrobiłem sobie rajd po sklepach sportowych. Zaliczyłem stoiska firmowe chyba wszystkich wiodących producentów, zmęczyłem się tym bardziej, niż biegiem Młociny-Kabaty, ale przy okazji zauważyłem ciekawe zjawisko reklamowe. Otóż wszyscy ci sportowcy, którzy mają mnie zachęcić do kupna ciuchów, dzięki którym umorduję się do nieprzytomności, sami w ogóle się nie męczą. Nie ma na nich ani kropli potu. Nawet pod pachami.
I jeszcze non stop się do mnie uśmiechają!

Oczywiście, jasne dla mnie jest, dlaczego, nie ma na nich nawet plamki potu, nawet kropelka słonej wody nie rosi ich czoła – wszystko to ma stwarzać złudzenie, że w ciuchach/butach marki X przebiegnę maraton bez zadyszki. Dokładnie tak samo, jak przy preparatach odchudzających - tylko mnie łyknij a staniesz sięłbogiem. Super efekt bez wysiłku. Bla bla bla...

Patrzę na te zdjęcia i uśmiecham się pod nosem – bez wysiłku, bez wody, z muzyczką w uszach... Najlepsze są te reklamy nike, gdzie ludzie z dousznymi słuchawkami od ajpoda, czy innego ajfona suną gracko niczym gazele. Z doświadczenia wiem, że słuchawki wkładane do uszu są nic nie warte. Wypadają po kilkuset metrach a mało jest rzeczy w trakcie biegu równie irytujących, jak konieczność poprawiania słuchawek co minutę. Jak to wybija z rytmu...
Prawdę mówiąc nie ma słuchawek do biegania idealnych. Po piętnastu kilometrach, kiedy pot nie tylko zalewa oczy (to zaczął robić dużo wcześniej) ale wpływa do uszu, nawet najbardziej naturalne, anatomicznie dopasowane i och-ach-ultra-pro słuchawki zaczynają ślizgać się po małżowinie i zwyczajnie irytować. Na dwudziestym kilometrze w upale nie ma dobrych słuchawek do biegania. Są tylko te, które przeszkadzają.

Mam znajomych, którzy potrafią bez wody biegać dystanse po 15-20 km. Są tacy, którzy robili to w upalne dni. Osobiście nie wyobrażam sobie dystansów powyżej 10km bez bidonu, szczególnie latem. Woda to dla mnie podstawa komfortu, minimum biegowej higieny. Bieg bez wody to niepotrzebna mordęga. Owszem, jak wspomniałem są ludzie, którzy robiąłmaraton bez popitki, ale jest też wielu takich, którzy z trasy wracali karetką...
Bieganie z bidonem, butelk
ą, lub czymkolwiek innym w ręku to bardzo skuteczny biegowy rozpraszacz. W spoconej dłoni ciężko utrzymać cokolwiek, jakkolwiek anatomiczne by to nie było, jakąkolwiek antypoślizgową warstwą by tego nie pokryto. Nic tu nie pomogą żadne frotki na nadgarstku– po godzinie biegu nie ma takiego miejsca, w którym człowiek by się nie spocił.
Im bardziej cz
łowiek jest zmęczony tym więcej rzeczy mu przeszkadza. Półlitrowa butelka, której przez pierwszy kwadrans prawie nie zauważał, po godzinie potrafi doprowadzić do szału. W zależności od charakteru jeden wytrzyma dłużej, drugi krócej, ale koniec końców każdego cholera weźmie.
Ka
żdego, tylko nie tych z reklamy.

Jedynie Reebok odważył się o w miarę uczciwe pokazanie, czym faktycznie jest sport – rzecz jasna nadal w granicach reklamowego „kup mnie a nie czkniesz na maratonie” - ale już bez wymuskanych modeli, którzy wyglądają, jakby dopiero wyszli z szatni. Usmarowani piaskiem i błotem byli dla mnie najbardziej wiarygodni ze wszystkich, których danego dnia spotkałem. O tyle wiarygodni, o ile można wierzyć reklamie...

Sport to wysiłek. To pot to zadyszka, to walka z samym sobą. To przeklinanie siebie w duchu, piętrowe wulgaryzmy, przy których 'napierdalaj ojciec' jest co najwyżej nienachalną formą zachęty. Sport musi dawać w kość, musi wymagać, musi zmęczyć – bo tylko wtedy, gdy się człowiek męczy, są z tego jakiekolwiek efekty. Warto o tym pamiętać patrząc na reklamy półbogów w ciuchach Asicsa , Najka czy innej Pumy.
Kupuj
ąc ciuchy sportowe nie kupujesz efektu. Możesz kupić lans, możesz się pooszukiwać, możesz nawet kogoś poderwać na ścieżce biegowej, ale prawdziwego efektu nie kupisz za pieniądze. Tutaj walutą jest pot, odciski, zakwasy i wywarczane w duchu przekleństwa.


Mówiąc krótko: jeśli pod po dupie nie płynie, znaczy to tylko tyle, że słabo się przykładasz i żaden ciuch, czy inny gadżet nic tu nie zmieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz